Miałem trochę wolnego czasu więc postanowiłem wybrać się na małą wycieczkę do miasta. Zatrzymałem się w centrum na małym placyku. Na środku tego skrawku wolnej przestrzeni stał pomnik jednego z legendarnych pokemonów. Bardzo mi się on podobał. Stałem tam chwilę mu się przyglądając po czym ruszyłem jedną z mniej zatłoczonych ścieżek. Nagle tuż przede mną ze sklepu wybiegł jakiś mężczyzna. Usłyszałem czyiś krzyk.
- Złodziej! Łapać go! - zawołał mężczyzna wybiegający z tego samego sklepu.
Niewiele myśląc pobiegłem za złodziejaszkiem. Szybko wyjąłem z kieszeni pokeball i wypuściłem Charmander'a.
- Musimy go zatrzymać - powiedziałem do biegnącego u mojego boku pokemona - Użyj Żaru.
Charmander'owi udało się perfekcyjnie wymierzyć atak i tuż mężczyzną pokazały się płomienie. Zaskoczony złodziej natychmiast się zatrzymał i odwrócił w naszą stronę.
- Markrow dziobanie! - powiedział mężczyzna rzucając pokeball'em.
Mojemu przyjacielowi nie udało się wykonać uniku.
- Żar - wydałem polecenie, które pokemon natychmiast wykonał.
Przeciwnikowi również nie udało się wykonać uniku.
- Atak skrzydłem
- Zatrzymaj go przy pomocy ognistego kła.
Charmander'owi udało się unieruchomić Murkrow'a.
- Teraz jeszcze raz użyj żaru.
Pokemon mojego przeciwnika padł. Mężczyzna rzucił w moją stronę jakieś zawiniątko. Okazało się, że były to skradzione przez niego przedmioty. Z oddali dało się usłyszeć policyjną syrenę.
- Zmywam się stąd - mruknął mężczyzna i zaczął uciekać
- Zaczekaj! - krzyknąłem chcąc za nim biec jednak ktoś złapał mnie za ramię.
Był to ten sam mężczyzna, który wcześniej chciał aby zatrzymać tego złodzieja. Zdaje się, że to właściciel sklepu. Wyciągnąłem w jego stronę to co udało mi się odzyskać od złodzieja.
- Zdaje się, że to należy do pana. - powiedziałem
- Dziękuję - powiedział zabierając zawiniątko - Jestem naprawdę wdzięczny.
- To nic takiego. Przechodziłem tamtędy tylko przez przypadek. - spojrzałem na mojego pokemona i pogłaskałem go dodając - Poza tym nic bym nie zrobił gdyby nie Charmander.
- Wiesz, chciał bym ci coś dać.
- Ależ nie ma o czym mówić. - powiedziałem szybko
- Właśnie, że jest - powiedział właściciel sklepu wciskając mi w dłonie pieniądze i jakiś przedmiot.
- Co to takiego? - zapytałem
- Przedmiot ewolucyjny, sprzedaje je w swoim sklepie. Może ci się kiedyś przydać.
- Dziękuję - powiedziałem niepewnie ponieważ naprawdę nie byłem pewien czy powinienem to przyjąć.
- Może... - zacząłem ale szybko ucichłem widząc, że właściciel sklepu zdążył już odejść.
Westchnąłem i spojrzałem na mojego pokemona z lekkim uśmiechem po czym powiedziałem:
- Wracajmy już do akademii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz